wtorek, 27 marca 2018

O wielkim otwarciu

Za nami kolejny dzień pełen wrażeń, bo oto dziś miało miejsce uroczyste otwarcie nowego żłobka, do którego od wtorku będą uczęszczały nasze małe potworki. Dziewczynom się bardzo spodobało, a nas w trakcie uroczystości czekała totalnie niespodziewana niespodziewajka...

Dzień inauguracyjny w żłobku "Skarbek" rozpoczął się już o godzinie 9 rano i plan był taki, że będziemy na miejscu od samego początku. Oczywiście jak to zwykle bywa w naszym przypadku, plany planami, a życie i tak zarządziło, że się odrobinę spóźnimy. Jako że każdą sytuację da się zinterpretować w pozytywny sposób, stwierdziłem, że kilkuminutowe (w porywach do stu kilku minut) spóźnienie jest wręcz w dobrym guście, zatem nic się nie stało.

Gdy już udało się zebrać dziewczyny z łóżka, dać im śniadanie, ubrać, ogarnąć siebie i przyprowadzić samochód z parkingu oddalonego o jakieś czterdzieści kilometrów od naszego bloku, bo dzień wcześniej nie udało się wstrzelić w okno parkingowe i wrócić do domu, gdy jeszcze było gdzie "stanąć" (shame on you spółdzielnio mieszkaniowa, nie zapewniać wystarczającej liczby miejsc parkingowych, po czym zgłaszać mieszkańców do Straży Miejskiej?!), można było zacząć zbierać się do wyjścia. Po kilkuminutowej podróży naszą niebieską (w zasadzie to po zimie raczej brudnoszarą) strzałą, dotarliśmy na miejsce a tam...

...Nie było gdzie zaparkować. Poważnie, ludzi było mnóstwo, a główna część uroczystości, a co za tym idzie kolejna fala gości miała dopiero nadejść. Swoje kroki skierowaliśmy wprost do żółtej szatni, gdzie nasze małe "Skarbki", bo tak nazywa się grupa do której będą uczęszczały, będą co rano zostawiały kurteczki i buciki w swoich maleńkich żółciutkich szafeczkach. A stamtąd tylko dwa susy dzieliły nas od sali zabaw będącej jednocześnie jadalnią, gdzie dziewczyny wpadły w wir zabawy. Może nie od razu, bo najpierw musiały badawczym wzrokiem zlustrować całe towarzystwo, otoczenie i wszystkie zabawki, a Diana między lustracją, a rozpoczęciem zabawy zdążyła jeszcze poderwać młodego dżentelmena, z którym prawdopodobnie dziewczyny będą w jednej grupie.

Kinga najodważniej poczynała sobie z nowymi zabawkami

Nasze małe Gwiazdy bawiły się tak dobrze, że stwierdziliśmy zgodnie, że karą dla naszych dziewczyn będzie nie zostawanie w żłobku, a konieczność powrotu do domu. Oby tylko za tydzień im się nie odwidziało. 

Gdy skończyła się część "zabawowa" przyszedł czas na część oficjalną i tu czekała na nas niespodzianka, którą byliśmy totalnie zaskoczeni, okazało się bowiem, że nasza trójca to pierwsze trojaczki w historii Gdańskich Żłobków, co spowodowało, że mniej więcej rok po spotkaniu z Prezydentem Gdańska, gdy witane były nowe obywatelki naszego pięknego miasta, znów znaleźliśmy się w blasku fleszy, a Mysza dorobiła się nawet bukietu żółtych jak szafeczki w szatni naszych dzieci, tulipanów. 

Dziewczyny są skazane na sukces, od urodzenia w blasku fleszy fotoreporterów
 Pierwszy dzień w nowych realiach już w najbliższy wtorek, zobaczymy jak to będzie wyglądało. Jedno jest pewne - spodziewajcie się relacji z pierwszych dni w "budzie".