sobota, 24 marca 2018

Ładujemy akumulatory

Podobał Wam się tekst Myszy? Jeśli tak, to mam złą wiadomość: Tata wraca! Wczoraj postanowiliśmy "podrzucić" dzieci dziadkom i uciec na weekend nad morze.
Z okazji dnia kobiet/mężczyzn, zrobiliśmy sobie prezent w formie wolnego weekendu w nadmorskim kurorcie. 



Zaczęliśmy od zawiezienia dzieci do dziadków, gdzie w myśl zasady "wszystkie ręce na pokład", do pomocy zostali zaangażowani dziadkowie, prababcia, babcia, chrzestny Kingi i jego druga połówka. Wyjeżdżając byliśmy strasznie rozdarci, bo z jednej strony wiedzieliśmy, że przecież dzieci mają fantastyczną opiekę, mają poświęcone mnóstwo uwagi i najzwyczajniej w świecie są mega szczęśliwe, a z drugiej mieliśmy wyrzuty sumienia, że je zostawiamy. No a poza tym, po przejechaniu 120 kilometrow już zaczynaliśmy tęsknić za tymi, od których mieliśmy odpocząć. Jednak gdy dojechaliśmy na miejsce, mega padnięci zjedliśmy kolację i nawet nie dokończywszy oglądania meczu padliśmy. Wiadomo że tesknimy, ale chyba naszym dzieciom bardziej przydadzą się wypoczęci rodzice z naładowanymi akumulatorami, niż sfrustrowani i przemęczeni starzy.

Kiedy już zweryfikowalismy swoje nastawienie i postanowiliśmy faktycznie wypocząć, zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na basen trochę się zmęczyć. I gdy już myślałem, że tego pięknego przedpołudnia nic nas nie zaskoczy, gdy podczas łapania oddechu w trakcie pływania, popłynął do mnie pewien młody dżentelmen, na oko dwunastoletni i swoim pytaniem made my day...


- Dzień dobry... - zaczął nieśmiało
- No cześć, co tam? - odpowiedziałem lekko zaskoczony
- Czy mógłbym umówić się z Pańską córką? - wypalił z grubej rury 
- Chyba jest dla Ciebie nieco za młoda - odpowiedziałem coraz bardziej zaskoczony - poza tym nawet żadnej z nich tu nie ma... 
- No jak to, przecież przyszła z Panem na basen!


Mysza stwierdziła, że to dzieci ją tak odmlodzily, a ja zastanawiam się, co mnie tak postarzyło, że ten młody dżentelmen uznał mnie za ojca niemal trzydziestoletniej kobiety...

Pozdrawiamy ciepło z Łeby (jeśli ktoś z czytelników też tu jest, zapraszamy na kawkę), a tymczasem pędzimy na obiad i masaż, a potem znów na basen i w miasto!