wtorek, 15 sierpnia 2017

O BLW z naszej perspektwy

W ostatnim tekście mogliście przeczytać o tym, jaką ścieżkę rozszerzania diety obraliśmy dla Gangu, a dziś postaram się zobrazować Wam, jak wygląda cały proces począwszy od znalezienia pomysłu na posiłek, a skończywszy na gruntownym sprzątaniu kuchni. Dwa razy dziennie.


Początki stosowania przez nas BLW nie były proste, bo całe mnóstwo osób pukało się w głowy twierdząc, że chyba upadliśmy na głowy, jeśli sądzimy, że małe dzieci będą zajadały się warzywami w kawałkach, zamiast w postaci łatwo przyswajalnej papki, a jednak mimo wszystko nasze laski, mimo że są wcześniakami (chociaż takimi trochę oszukanymi). pokazały, że zjedzenie brokuła, kalafiora, czy batonika domowej roboty, to dla nich przysłowiowa "bułka z masłem"

Jedzenie śniadania rozpoczyna się już wieczorem poprzedniego dnia, wtedy z reguły planujemy co będziemy jeść, bo BLW w naszym przypadku nie tylko pozwala rozszerzać dietę naszych lasek, ale również skłania nas do jedzenia regularnych, a co najistotniejsze, zdrowych posiłków, a to wszystko za sprawą ciekawości dziewczyn - jeśli na naszych talerzach znajduje się coś, co mocno odbiega od ich jedzenia, bardziej zainteresowane są tym, co jedzą rodzice. Gdy już nakreślimy sobie jakiś plan, sprawdzamy czy mamy w domu wszystkie potrzebne składniki, żeby już niepotrzebnie nie biegać rano po sklepach.

Śniadanie jemy z reguły około dziesiątej, bo wiadomo, trzeba wstać, ogarnąć dzieciaki po nocy, ogarnąć siebie, przygotować jedzenie i dopiero wtedy możemy siadać do stołu. Jeśli chodzi o podstawę naszego porannego żywienia, to są to głównie produkty jaglane, czyli kasza lub płatki, plus owoce i warzywa. Gdyby ktoś jeszcze kilka miesięcy temu powiedział mi, że będę ze smakiem zajadał się nie słodzoną, czy też nie soloną kaszą jaglaną, pewnie parsknąłbym śmiechem, a dziś zastanawiam się, jak mogłem dosładzać rzeczy, które same w sobie są meeeega słodkie. Ogólnie zastanawiam się, czy dla co ciekawszych pomysłów na posiłki BLW, które kilkoma drobnymi trikami można przekształcić w pełnowartościowe danie dla rodzica, nie warto by stworzyć oddzielnej zakładki na blogu. Co Wy na to? 

W czasie kiedy ja przygotowuję śniadanie, Mysza ma za zadanie przygotować Gang, czyli przebrać w ciuch "jedzeniowe", przynieść do kuchni i zainstalować w fotelikach. Jakiś podział zadań musi być. Gdy już wszystko jest przygotowane, można siadać do stołu. Wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa. Dzieciaki rzucają się na jedzenie i po pierwszych kilku sekundach są calutkie umazane tym, co właśnie jedzą, a jako że brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko, wspólne jedzenie przynosi im całe mnóstwo radości. Podobnie z resztą jak nam, dziś może już nieco spowszedniał nam widok wcinających lasek, ale początki były takie, że nie mogliśmy się napatrzeć na to, jak one jedzą i jaką czerpią z tego radość. Po tym, jak żądana ilość jedzenia wyląduje w brzuszkach, a reszta na podłodze, buziach, łapkach, ciuszkach i innych, często dość abstrakcyjnych miejscach, przychodzi czas na wyskakiwanie z foteli i ogarnianie. Początkowo mieliśmy problem z tym, jak je umyć po posiłku, no bo przecież nie będziemy ich kąpać dwa ray dziennie, ale teraz nie mamy już takich problemów, wystarczy posadzić dziecko na skraju umywalki i odkręcić wodę, a dziecięca ciekawość zrobi resztę. Łapki same wyląduję pod wodą, żeby sprawdzić co to, nam zaś pozostaje tylko umyć buzię, co nie stanowi problemu, bo dla dziewczyn pluskanie się w wodzie to najlepsza zabawa.

Z obiadami sytuacja wygląda analogicznie, żeby nie powiedzieć analogowo, z tą tylko różnicą, że czasem bywa łatwiej, na przykład wtedy, gdy do obiadu mamy jakieś warzywne dodatki, jak na przykład fasolkę, czy buraczki. Wtedy na talerzach dziewczyn ląduje dokładnie to samo, co na naszych, z wyłączeniem mięska, które chcemy wprowadzić w nadchodzącym tygodniu.



A co po obiedzie? Oczywiście deser! najlepiej jakiś owoc, ostatnio na przykład były to obrane ze skórki winogrona bez pestek, które dzieciaki pałaszowały, aż im się uszy trzęsły.

Deserek!
Krótko mówiąc, od kiedy zaczęliśmy rozszerzać dietę metodą BLW, mamy wbrew pozorom więcej czasu, a wszystko dzięki temu, że lepiej się organizujemy. Wiele osób pytało nas jak to możliwe, że nasze dziewczyny tak pięknie same jedzą, jak to zrobiliśmy, że nie musimy ich karmić, a przede wszystkim jak to jest, że nie grymaszą przy jedzeniu. Nasza odpowiedź zawsze jest taka sama - spróbujcie kalafiora. Jeśli Wasze dziecko pozytywnie przejdzie Test Kalafiorowy (kilka różyczek ugotowanych na parze i przestudzonych kładziemy przed dzieckiem, jeśli samo złapie i zacznie jeść, test jest zdany), może warto spróbować wprowadzić inne produkty? Ale nie będziemy namawiać, bo tak jak pisałem w poprzednim tekście, indywidualną sprawą każdego rodzica jest metoda rozszerzania diety.