piątek, 3 lutego 2017

Część II Rozdział VIII - O tym ile ważymy i jakie mamy charakterki

Po fantastycznym zeszłotygodniowym spotkaniu trojaczkowych rodzinek, przyszedł poniedziałek, który zmusił nas do powrotu do szarej rzeczywistości, czyli wyjazdów do lekarzy, na rehabilitację, badania, czy po prostu codziennego funkcjonowania. Dziś na przykład, byliśmy z naszą pierworodną u Pani pediatry, która ma w zwyczaju na każdej wizycie sprawdzać, czy dziewczyny nabierają ciałka. Nabierają i to bardzo!

 
Po położeniu Kingi na wagę, zarówno ja, jak i Pani Patrycja, pielęgniarka z naszej przychodni, a także Pani doktor, przecieraliśmy oczy ze zdumienia i niedowierzania, okazało się bowiem, że nasza mała Klucha waży już niemal cztery kilogramy. CZTERY! A nie jestem pewien, czy Diana nie waży jeszcze więcej, bo wizualnie jest jeszcze pulchniejsza od Kingi, więc jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że Diana już tę granicę przekroczyła, a i Ania co raz mniej odstaje od sióstr. Ciuszki w rozmiarze 50, które jeszcze dwa tygodnie temu były dla dziewczyn zdecydowanie za duże, teraz odkładamy na bok, bo dziewczyny przestają się w nie mieścić. 

W czwartek dziewczyny miały pierwsze spotkanie z fizjoterapeutami, które minęło w fajnej atmosferze, bo zarówno Kinga, jak i Ania ładnie współpracują na rehabilitacji i chyba nawet im się podoba, oby nasza mała nonkonformistka Diana chciała współpracować równie dobrze jak siostry (jeszcze nie miała spotkania z panią doktor, dlatego nie możemy powiedzieć, jak będzie się zachowywała).

W ogóle jeśli chodzi o charakterki naszych córek, to na tę chwilę Kinga jest najspokojniejsza, ale jednocześnie jeśli coś jej nie pasuje, potrafi krzyczeć najgłośniej z wszystkich dziewczyn. Diana, tak jak napisałem wcześniej, jest małą nonkonformistką, która, jeśli tylko coś jej nie pasuje, natychmiast podnosi alarm budzący połowę osiedla. Współpraca nie jest jej mocną stroną i wygląda na to, że w tym przypadku moje prognozy się nie sprawdziły, bo obstawiałem raczej, że to Ania będzie od początku wielką indywidualistką, a wygląda na to, że nasza najmłodsza pociecha będzie największym pieszczochem i przytulasem (o co początkowo podejrzewałem raczej Dianę).

A na koniec zdjęcie, potwierdzające, jaką kluską jest Kinga: