sobota, 11 lutego 2017

Część II Rozdział IX - Rośniemy jak szalone!

Wczoraj byliśmy na wizycie kontrolnej u pediatry. Jak to na wizycie u pediatry, nie obyło się bez ważenia dziewczyn, a rezultaty tego ważenia zaskoczyły wszystkich. Dziewczyny ważą już w sumie prawie 12 kilogramów!  
Kinga z Dianą rosną nam równiutko, obydwie ważą już po cztery kilogramy i pięknie się rozwijają, podobnie z resztą jak Ania, która do wagi sióstr cały czas się zbliża i przekroczyła już 3600 gramów. Oczywiście nie obyło się bez drobnych odchyleń od normy, bo całą trójka ma przepuklinę i skierowanie do chirurga, ale zdaniem Pani doktor obędzie się bezinwazyjnie i same plasterki załatwią sprawę. 
 
Nasze małe gwiazdy raczej nie są chętne do współpracy na rehabilitacjach,  na których nie bardzo chcą pokazać nawet jak podnoszą głowę, mimo, że w domu wystarczy położyć je na brzuszkach, a główki same wędrują do góry. Przykładem niech będzie Diana, na zdjęciu poniżej.
 

 


 
W ogóle nasza mała nonkonformistka, jak na rewolucjonistkę przystało, jest bardzo wrażliwa (kiedyś czytałem w mądrej książce, że wszyscy rewolucjoniści byli tak naprawdę wrażliwymi chłopakami), a czynnością, którą lubi najbardziej, jest przytulanie. Ta zmiana nastawienia (wcześniej wolała mieć spokój i leżeć sobie w wyrku), nastąpiła w tym tygodniu, a podyktowana była skokiem rozwojowym, który przeszły nasze gwiazdy. Serio, jeśli ktoś kiedyś jeszcze będzie próbował wmówić mi, że skoki rozwojowe to "jakiś pic na wodę", to mam w domu trzy żywe przykłady, że to żadna ściema. Jeszcze tydzień temu dziewczyny głównie spały i jadły, a dziś, po kilku nieprzespanych nocach, pilnie obserwują, śledzą wzrokiem to, co się wokół niech dzieje i reagują na nasze zaczepki, a coraz częściej same nas zaczepiają. Wyrażnie reagują już na Myszę i na mnie, no i są jeszcze te słodkie, już nie nieświadome uśmiechy, którymi obdarzają nas kilka razy dziennie. Przez ten tydzień nasz Gang posunął się w rozwoju tak bardzo, jak przez wcześniejsze osiem tygodni razem wzięte. 

Od wczoraj dziewczyny mają pokój tylko dla siebie, my z matką mojego Gangu zostaliśmy eksmitowani do mniejszego pokoju, w którym do tej pory spali głównie dziadkowie, gdy nas odwiedzali, a nasze córki zawładnęły naszą dotychczasową sypialnią. Wszystko przez brak miejsca i totalną ciasnotę, z którą musieliśmy się zmagać. Nie zmienia to faktu, że mimo posiadania pokoju tylko dla siebie, noc i tak najlepiej dosypia się w łóżku rodziców, do którego są podrzucane przez tego dorosłego, który wstanie jako pierwszy i zaczyna przygotowywać im śniadanie. Dziś na przykład w naszym łóżku spały od dziewiątej do czternastej, z drobną przerwą na jedzenie. Normalnie nie poznawaliśmy własnych dzieci, tak były spokojne i grzeczne. 

No dobra, idźmy na kompromis, noce przesypiamy w łóżeczkach, ale rano dosypiamy w łóżku rodziców!
 A już za trzy dni Gang ma spotkanie z Prezydentem Pawłem Adamowiczem. Oczywiście zapraszamy na relację z naszej rodzinnej wizyty w urzędzie, która to relacja powinna pojawić się we wtorek, lub w środę.