piątek, 23 grudnia 2016

Rozdział XLV - Wymarzony prezent świąteczny

Kiedy dzisiejszego poranka wyjeżdżaliśmy z domu do dziewczyn, nie spodziewaliśmy się, że wracać będziemy tak szybko i w tak dobrych nastrojach.

 Tradycyjnie już około jedenastej wyruszyliśmy z domu w kierunku szpitala na Klinicznej, chcąc dotrzeć na miejsce w porze przebierania i karmienia maluchów. Tuż po wejściu do sali, przyszła położna, która przekazała nam dwie informacje. I obydwie, wbrew pozorom, były dobre. Pierwsza oświadczała, że zdążyliśmy przed karmieniem, dzięki czemu dziewczynki dostaną na drugie śniadanie mleko od mamusi, druga zaś, tak mocno przez nas wyczekiwana, że Kinga i Diana w związku ze swoim szalonym apetytem, regularnym przybieraniu na wadze i bardzo dobrymi wynikami badań kontrolnych, mogą wyjść do domu. I mimo, że tak naprawdę byliśmy na to przygotowani do tego stopnia, że przed wyjściem z domu przygotowaliśmy już łóżeczka dla naszych małych kluseczek, to wiadomość ta była dla nas mega pozytywnym zaskoczeniem. 

Jesteśmy już gotowe
Gdy tylko udało nam się przebrać, nakarmić i przygotować całą trójkę do przeniesienia (Ania zrobiła też krok w kierunku domu, zjeżdżając piętro niżej), podpisaliśmy dokumenty niezbędne do wypisania naszych gwiazd, pożegnaliśmy się z Aneczką i ruszyliśmy w kierunku domu. Trochę obawiałem się tej pierwszej wyprawy w nowym dla naszych księżniczek środowisku, na szczęście całą kilkunastominutową podróż zniosły bardzo dzielnie i już wkrótce mogły przywitać się ze swoimi łóżeczkami. 

Pierwsza fotka w domu, w wyrku rodziców
 Nasza mała kruszynka niestety nie mogła wyjść do domku razem z siostrami, bo brakuje jej ponad 400 gramów do bezpiecznej wagi, ale jest bardzo dzielna i waleczna, dlatego Pan doktor prognozuje, że tuż po nowym roku możemy mieć już cały Gang przy sobie. Póki co czeka nas w dalszym ciągu podróżowanie między domem, gdzie mamy już Kingę i Dianę, a szpitalem, gdzie odpowiedniej wagi nabiera jeszcze Ania.

Na dzień dzisiejszy wagowo laski prezentują się następująco: Kinga 2100, Diana 2110, Ania 1520. Rośniemy w siłę! :)