środa, 16 listopada 2016

Rozdział XXXV - "Jakie prognozy Pani profesor?"

Wczoraj odbyliśmy kolejną wizytę u Pani profesor. Nie jest wykluczone, że już ostatnią przed przyjściem na ten świat naszego księżniczkowego Gangu. Zapraszam na relację!
 
Wizytę mieliśmy tym razem umówioną na późny wieczór. Przed wyjazdem Mysza postanowiła profilaktycznie spakować swoją szpitalną wyprawkę, bo jeśli okazałoby się, że coś jest nie tak, bez sensu byłoby tracić czas na powrót do domu, zebranie rzeczy, wrzucenie ich do torby i jazdę do szpitala. Punktualnie o 19:43 pojawiliśmy się na miejscu i nastąpiło tradycyjne ważenie i mierzenie matki mojego gangu. Kilka chwil później moja niewydolna motorycznie żona pędziła już z prędkością żółwia na marihuanie do gabinetu Pani profesor, gdzie miała odbyć się ta część wizyty, w której nie mam możliwości uczestniczenia. W tym czasie ja postanowiłem zamienić kilka słów z moim kumplem bocianem, którego będę chciał zaprosić na imprezę po narodzinach dziewczynek. 

Kilka minut później, ku mojemu zaskoczeniu z gabinetu wychyliła się Mysza i zawołała mnie do środka. Dziewczynki chyba nie bardzo lubią wieczorne wizyty, bo zupełnie nie chciały dać się pomierzyć i poważyć, więc nie wiemy o ile urosły od ostatniej wizyty. Pani profesor posprawdzała przepływy, główki i łożyska, po czym stwierdziła, że musi być obecna przy porodzie, bo najmniejsza laska ma bardzo specyficznie przymocowaną pępowinę i bardzo rzadko zdarza się taki widok. W sumie to dla nas duży plus, bo cały czas mieliśmy nadzieję, że Pani profesor będzie obecna podczas cięcia Myszy. 

Jeśli zaś chodzi o naszą najmniejszą gwiazdę, wygląda na to, że rośnie nam niezła indywidualność, nie pozwala się mierzyć, ani razu nie pokazała się do zdjęcia, a teraz okazuje się, że nawet pępowiny nie może mieć ulokowanej tak jak siostry.

Do szpitala Mysza będzie szła dopiero pod koniec przyszłego tygodnia, bo jak stwierdziła Pani profesor, nie ma jeszcze palącej potrzeby podania sterydów. My liczymy tylko na to, że jak już położą matkę mojego Gangu na oddział, nie będą chcieli pozbyć się jej tuż po podaniu sterydów.

Co do postępów w remoncie - jest opóźnienie w stosunku do planów, spowodowane bolącą nogą, ale mimo wszystko w dalszym ciągu mamy pewien zapas czasu, więc wszystko wskazuje na to, że zdążymy bez problemu z przeprowadzką do końca miesiąca.