sobota, 12 listopada 2016

Rozdział XXXIV - A na imię jej będzie... odc. II

W przedostatnim rozdziale pisałem, że zmieniliśmy zdanie co do imion. Pierwotnie nie chcieliśmy zdradzać naszego wyboru, ale uległem presji i postanowiłem podzielić się z czytelnikami naszymi, oby już ostatecznymi, wyborami.
 
 Wszystko zaczęło się od stwierdzenia, że Gang nie wygląda póki co, jakby spieszył się do przyjścia na świat i jest realna szansa, że wytrwają w Myszowym brzuchu do Mikołajek. A jeśli postanowią zrobić nam mikołajkowy prezent, wypadałoby to w jakiś sposób uczcić, najlepiej imieniem. I tym oto sposobem jedna z dziewczynek, o ile urodzą się 6 grudnia będzie Nikolą. Tylko która? Zosia, Ania, czy Jasia? W ten sposób rozpętała się dyskusja, której efekt w równej mierze zaskoczył zarówno mnie, jak matkę mojego Gangu. Od słowa do słowa doszliśmy do wniosku, że bardziej niż te pierwotnie wybrane, podobają nam się imiona, których wcześniej praktycznie nie braliśmy pod uwagę. Wśród kandydatur znalazły się między innymi Adriana, którą zaproponowałem zgodnie z sugestią przyszłego chrzestnego. Jako że obydwaj kochamy historię, usiłowaliśmy przemycić imię rzymskiego pochodzenia z cesarską etymologią (pochodzi od Hadriana), niestety propozycja padła pod naporem Myszy, bo imię źle jej się kojarzy. Kolejną propozycją, tym razem wysuniętą przez moją opuchniętą żonę była Aurora, jednak w związku z moją, wspomnianą wcześniej, miłością do historii odrzuciłem naprędce tę propozycję, bo nie mógłbym dać córce imienia, które nosił statek będący symbolem rewolucji bolszewickiej. Potem kolejno padały propozycje takie jak Sandra, Olga, czy Sara, które też odrzucaliśmy. W międzyczasie, działając wspólnie i w porozumieniu stwierdziliśmy, że co do jednego z imion zgadzamy się bezwarunkowo, a jest to Kinga, zatem teoretycznie mieliśmy już wybrane dwa imiona. Oczywiście zakładając wariant mikołajkowy. I kiedy tak odrzucaliśmy coraz to nowe propozycje, nagle Mysza zaproponowała coś, co przemówiło do nas obojga - Dianę. Imię, które przy poprzednich dyskusjach gdzieś mi umykało, a które zawsze mi się podobało, a przy okazji kojarzące się z królewską dynastią, wszak brytyjscy książęta są dziećmi Diany właśnie. Ku Myszowemu zdziwieniu zgodziłem się bez zbędnych dyskusji. Tym sposobem skompletowaliśmy nasz mikołajkowy zestaw. 

No dobra, ale co, jeśli Gang postanowi zrobić nam psikusa i przyjdzie na świat jeszcze przed 6 grudnia, albo postanowi jeszcze pomieszkać w Myszowym brzuchu? Co do Kingi i Diany nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości. Co do Nikoli moja umęczona małżonka nie jest przekonana bezwarunkowo, dlatego musieliśmy znaleźć jakiś wariant "B". Moim faworytem była i nadal jest Kalina. Mysza stawiała na Sarę, więc musieliśmy spotkać się w połowie drogi. Dlatego właśnie uznaliśmy, że co do Ani wcześniej też się zgadzaliśmy, więc może to właśnie Anna dopełni nasz zestaw, chociaż ja w dalszym ciągu liczę na to, że Mysza zgodzi się na Kalinę. 

Pod presją otaczających mnie kobiet postanowiłem darować sobie nadawanie laskom drugich imion. No, chyba żeby postanowiły przyjść na świat w moje urodziny, wtedy wrócę do swoich warunków! 

Ostatecznie wydaje mi się, że mamy ustalony imienny zestaw dla Gangowych księżniczek, jednak nie zdziwcie się, jeśli wkrótce na blogu pojawi się Rozdział XXX(...) - A na imię jej będzie... odc. III.