wtorek, 1 listopada 2016

Rozdział XXXI - O Myszowych dolegliwościach i przeprowadzkowym planowaniu

Mysza ostatnie dni spędza w łóżku, bo każde z niego wyjście, związane z nawet najprostszą czynnością niesie za sobą konsekwencje w postaci ekstremalnego bólu pleców, ja zaś dotrzymuję Jej towarzystwa i dzielnie wspieram, przebywając na zwolnieniu lekarskim z tytułu skręconej kostki. I tak sobie siedzimy w domu i kombinujemy co tu uczynić, żeby było dobrze...


 Jak pisałem kilka tekstów wcześniej, będziemy zmieniali mieszkanie. Do końca listopada mamy opuścić nasze aktualne cztery kąty, zaś klucze do tych nowych dostaniemy już wkrótce, co jest związane z tym, że musimy doprowadzić je do stanu używalności. W związku z tym wszystkim, matka mojego Gangu trojaczkowych dziewczyn postanowiła zostać architektem wnętrz. Kolory ścian zaplanowała już wcześniej we współpracy z właścicielką mieszkania. Zgodziły się z sobą w stu procentach, że stonowane kolory o nazwach których nie potrafiłem zapamiętać, a co dopiero powtórzyć będą bardzo dobre, podsumowując swoją umowę słowami "no, to mąż tak pomaluje". Cóż mogłem zrobić, przybierając postawę majstra budowlanego (palec w nosie, ołówek w zębach i flaszka w dłoni) powiedziałem tylko "się zrobi pani kochana" i dalej udawałem, że wiem o czym mówią. Poza byciem architektem wnętrz, Mysza stała się też ekspertem w zakresie dekoracji wnętrz i wykorzystując to, że ma sporo czasu podczas swojej walki z bólem pleców, oblega portale ogłoszeniowe w poszukiwaniu mebli, sprzętów ułatwiających i gadżetów umilających życie. 

Dobrze, że Mysza znalazła sobie jakieś zajęcie, które absorbuje jej uwagę, bo dzięki temu nie skupia się na swoich ciążowych dolegliwościach, czyli wspomnianym wyżej bólu pleców, piekielnej wysypce, która trwa i trwa, refluksie, puchnących stopach i dłoniach i wielu innych przypadłościach tak charakterystycznych dla tego mimo wszystko cudownego stanu. Na szczęście to wszystko kompensuje nam fakt, że już niedługo na świat przyjdą nasze piękne laski, które, nie mam co do tego wątpliwości, pokolorują nasze już kolorowe życie jeszcze bardziej. 

Już za kilka dni, bo w sobotę mamy kolejną wizytę u Pani profesor i pewnie tuż po niej Mysza znajdzie się w szpitalu, gdzie będzie miała podane sterydy na rozwój płucek u dziewczynek, ja zaś, o ile moja noga dojdzie do siebie, wezmę się wtedy za malowanie i meblowanie naszego nowego mieszkania.