czwartek, 20 października 2016

Rozdział XXVIII - Przeprowadzka

Pamiętacie, jak jakiś czas temu miałem w planach wyremontować mieszkanie? Dopadła mnie wtedy wizja, niczym Martina Luthera Kinga, pomyślałem sobie "I have a dream". Ostatecznie z remontu "(...) wyszło dno, zero, czyli nic", a teraz, z perspektywy kilku miesięcy okazuje się, że wyszło nam to na dobre.
Ostatnio byliśmy z Myszą u zaprzyjaźnionego fryzjera na wielkim cięciu mojej "burzy" włosów i Myszowej burzy włosów. Od słowa do słowa, rozmawiając o tym co u kogo słychać, Grzegorz pochwalił się, że kupił mieszkanie i się przeprowadza, a te cztery kąty, w których mieszka już od dziewięciu lat, będą możliwe do wynajęcia. Za grosze, dosłownie. Podjęliśmy z matką mojego Gangu ekspresową decyzję, że jeśli tylko właściciele tego mieszkania zechcą wynająć je bez podwyższania czynszu, zrobimy wszystko, żeby się przeprowadzić. No i tydzień temu ruszyła maszyna, okazało się, że mieszkanie będzie do wynajęcia, a w związku z tym, że będzie to robione po znajomości, opłaty nie zostaną podniesione. No i się przeprowadzamy. Do końca listopada będziemy musieli opuścić mieszkanie, w którym spędziliśmy ostatni ponad rok i czeka nas to, co tygrysy lubią najbardziej, czyli przeprowadzka. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że zostajemy nie tylko w tej samej dzielnicy, nie tylko na tym samym osiedlu, ale wręcz na tej samej ulicy. A konkretnie po drugiej jej stronie. Nasza trasa do pokonania z naszego "starego" mieszkania do "nowego", to jakieś piętnaście metrów. 

W związku z tym, że zanim się wprowadzimy, właścicielka chce zmienić podłogi w mieszkaniu, czeka nas jeszcze mały remont, więc mimo wszystko, mimo że w innym mieszkaniu, mój plan zostanie zrealizowany, bo zobowiązałem się, że  za obniżenie kaucji, położę panele podłogowe. 

Niestety nie wszystko w naszym nowym mieszkaniu jest tak różowe. Nie ma tam mebli, żadnych, dlatego Mysza w każdej wolnej chwili wertuje wszystkie możliwe strony z ogłoszeniami, szukając jakiś przyzwoitych kompletów wypoczynkowych, meblościanek, niekoniecznie w stylu Późny Gomułka-Wczesny Gierek, co wcale nie jest proste, przy założeniu dość mocno ograniczonego budżetu.

Mimo wszystko bardzo się cieszymy, że będziemy mogli urządzić się po swojemu, nie musząc przejmować się na to, że mieszkanie mamy zagracone rzeczami właścicieli. 

A jeszcze w tym tygodniu pojawi się tekst informujący jak tam postępy w sterydowaniu Myszy.