sobota, 1 października 2016

Rozdział XXIII - Nowe cztery kółka

No to wygląda na to, że jeden z popularnych portali ogłoszeniowych rozwiązał nasz kolejny problem, którym był wózek na sam początek. Wprawdzie musi zostać nam jeszcze dostarczony, wszak zakupiony został w Ostrowie Wielkopolskim, ale już jest nasz!
Mysza stała się ostatnio ekspertem w wyszukiwaniu okazji dla dzieci, jak się okazuje nie tylko ciuszkowych, czego dowodem jest wspomniane przeze mnie wcześniej łóżeczko, które znalazła za darmo, ale i ostatnio bryczkę dla naszego Gangu, taką na sam początek, taką w której Laski będą sobie leżały i zachwycały przechodniów. O taką:


Na początek powinno wystarczyć
Wózek odebrał dziś dziadek z Kalisza, który się nim zachwycił i stwierdził, że dwa razy nie będzie się zastanawiał. Podobno bryczka jest piękna i cudowna, nie możemy się doczekać, kiedy ją dostaniemy!
- O popatrz, nasze dziewczyny za 20 lat - stwierdziła Mysza, gdy skacząc dziś po kanałach, trafiła na walkę MMA, gdzie biły się w klatce dwie filigranowe zawodniczki.
Faktycznie, kotłują się te nasze laski niesamowicie, ostatnio któraś wypchnęła Myszy brzuch tak, że przez chwilę się zastanawialiśmy, czy go nie rozerwie. Szykuje się na to, że będę miał w domu trzy "silne i niezależne kobiety", bo tylko feministek brakowało mi do pełni szczęścia... Niebiosa, pomagajcie. 
W ostatni czwartek mieliśmy wizytę u doktora endokrynologa, która tak jak przewidywałem była tylko formalnością, doktor utrzymał diagnozę ciążowej niedoczynności tarczycy, przedłużył Myszy leki, życzył powodzenia i wytrwałości, zmierzył ciśnienie i powiedział "do zobaczenia za 60 dni". 
Ogólnie jeśli chodzi o samopoczucie, matka mojego Gangu jest regularnie traktowana przez mordercze zgagi, które nie dają jej spać, poza tym do wstawania z łóżka potrzebny jest dźwig (na szczęście mieszkamy w tej części Gdańska, w której cały czas coś się buduje, więc dźwigów Ci u nas dostatek), ale poza tym wszystko wydaje się być w najlepszym porządku, czego potwierdzenie mamy nadzieję dostać już w najbliższy wtorek na wizycie u Pani profesor. Swoją drogą, jeśli chodzi o te niedające spać zgagi, to czy ktoś ma pomysł jak sobie z tym poradzić? Bo niewyspana Mysza to przedostatnie czego mi w domu potrzeba (w moim osobistym rankingu mieści się tuż przed trzema małymi feministkami, które będą mi urządzały manify pod moim dachem). 
A już jutro kończymy 25-ty tydzień ciąży, więc przyjście na świat naszych gwiazdek jest coraz bliższe. Gdyby zdecydowały się urodzić tak jak dziewczynki Darii, te urodzone tydzień temu, to byłby to najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałem na urodziny. Chociaż oczywiście życzylibyśmy sobie, żeby jak najdłużej grzały swoje miejsca w Myszy!
Już we wtorek zapraszam na bloga po najnowszą dawkę informacji co tam u lasek i mam nadzieję, że po nowe zdjęcia, bo już od jakiegoś czasu nie dostaliśmy fotek z USG naszego Gangu.