poniedziałek, 26 września 2016

Rozdział XXII - A na imię jej będzie...

Zawsze dziwiło mnie to, że ludzie mają tak wielki problem z wybraniem imienia dla swojego przyszłego dziecka. Kurcze, podoba mi się imię Hermenegilda, to daję córce Hermenegilda, podoba mi się Brajan, to daję synowi Brajan. Proste. Przynajmniej tak wydawało mi się, dopóki nie zostałem zmuszony do zastanowienia się nad imieniem dla własnego dziecka. Trójki. Trzech córek...
- Jedna będzie Krysią! - radosnym tonem oznajmiła Mysza
- Tak! Może od razu Dżesika! - odpowiedziałem nie mniej radośnie - może Dalia - rzuciłem własną propozycję
- W życiu! - zdecydowała Mysza
Takie dyskusje trwały przez jakieś cztery miesiące. I żeby było jasne, nie twierdzę, że imię Krystyna jest brzydkie, uważam wręcz, że jest piękne i ma fantastyczną etymologię, zaś osobiście znam fantastyczną, wesołą i bardzo ciepłą Krysię, która prywatnie jest chrzestną Myszy, po prostu nie czułem tego czegoś. Sprawa było prostsza, do momentu, kiedy mieliśmy nadzieję na miks 2+1. Na Stanisława, Jana i Zofię zdecydowaliśmy się już zanim dowiedzieliśmy się o potrójnym szczęściu. Szczególnie duży problem sprawiają mi imiona żeńskie, więc karma musiała mnie dopaść i obdarować trzema córkami. Zatem mając już pewniaka w postaci Zofii zaczęliśmy szukać dalej, niedługo potem stwierdziliśmy, że druga kruszynka dostanie na imię Anna i pozostało znaleźć tylko trzecie. Propozycji było wiele, jako że Jan miał mieć na drugie Kazimierz, stwierdziłem że może Janina Kazimiera będzie fajnie, ku mojemu zaskoczeniu Myszy się spodobało, ale przyszłym babciom już niekoniecznie, doszło do tego, że zostaliśmy oskarżeni o to, ze chcemy skrzywdzić dziecko. Ostatecznie będziemy decydować między Kingą a Janiną, chociaż nie wiem czy na ostatniej prostej, już w urzędzie nie zdecyduję się na Elżbietę. W każdym razie dziewczynki będą miały królewskie imiona. Na dzień dzisiejszy wygląda na to, że będą to: Zofia Zuzanna, Anna Maria i Kinga Elżbieta (Janina Kazimiera).

Wczoraj dostaliśmy pierwsze łóżeczko dla naszych księżniczek! Jeszcze tylko dwa, lub jedno, jeśli zdecydujemy się na połączenie i zrobienie jednego dużego wyrka dla całej trójeczki. Zastanawiam się tylko, czy to dobry pomysł, bo patrząc na to jakie przepychanki urządzają sobie dziewczyny w Myszy, trochę się obawiam, że to wspólne łóżeczko mogłoby stać się areną do walk w klatce. 

Poza tym dziś kurier dostarczył zamówione kombinezony, absolutnie przesłodkie. Tym sposobem kolejnych kilka haczyków można zaznaczyć na dzidziusiowo-trojaczkowej wyprawce. Pozostało już niewiele, ale i czasu mamy coraz mniej. Trzeba powoli kończyć kompletowanie.

Jutro rano jedziemy na pobranie krwi do badań tarczycowych, oby było wszystko w porządku. Mysza jakoś sobie radzi, chociaż jest jej coraz ciężej, brzuchal jest już ogromny, pępek zupełnie wypchnięty, a Mysza z dnia na dzień bardziej zmęczona. Nie ma się co dziwić, ja i tak nie mogę wyjść z podziwu, że to małe ciałko tyle znosi i daje radę wyżywić cztery osoby! 

 Nasze najnowsze ciuszkowe nabytki w łóżeczku Gangowym

W czwartek mamy umówioną wizytę u endokrynologa, ale to tylko formalność, raczej nic złego z tarczycą się nie dzieje. A już za tydzień kolejna wizyta u Pani profesor. W najbliższy weekend natomiast spodziewamy się najazdu przyszłych dziadków. Wcześniej ani jedni, ani drudzy nie mieli czasu się do nas wybrać, a teraz odwiedzą nas i ci z Iławy i ci z Kalisza. Nie możemy się doczekać! 

Na koniec chciałbym serdecznie pogratulować Darii, która w sobotę 24 września urodziła w szpitalu na Klinicznej w Gdańsku trzy piękne córeczki. Obyś mogła się nimi jak najszybciej cieszyć w domu.