środa, 21 września 2016

Rozdział XXI - Jest dobrze!

Wczoraj wieczorem mieliśmy wizytę kontrolną u Pani profesor. Mysza odbyła przegląd tego, co miała zabiegowane tydzień temu, a potem wspólnie przystąpiliśmy do podglądania Gangu.
Wizytę mieliśmy zaplanowaną bardzo późno, bo na 20:30. Już godzinę wcześniej do Myszy zadzwoniła Pani położna, z informacją, że w zasadzie to możemy przyjechać już piętnaście minut wcześniej, bo jakieś wizyty poszły szybciej niż było to planowane. W sumie fajnie, bo oznaczało to, że szybciej zobaczymy dziewczyny i dowiemy się, czy wszystko jest okej. 

W drodze na wizytę Mysza postanowiła wdepnąć jeszcze do dzidziusiowych sklepów w poszukiwaniu kombinezonów na zimę, żeby nam laski nie marzły na spacerach. Jeśli chodzi o same kombinezony - rewelacja i sama słodycz! Nic tylko kupować. Na szczęście Mysza odkryła w sobie jakiś czas temu szósty zmysł, który pomaga jej odnajdować giga promocje na ciuszki i gadżety dla dzieci, dzięki czemu kupujemy tony ciuszków za pół, czy nawet ćwierć ceny! 

Kiedy już ustaliliśmy, że z zakupem kombinezonów jeszcze się wstrzymamy, ruszyliśmy do gabinetu Pani profesor. Na miejscu szybkie przywitanie, Mysza poszła do toalety, ja w międzyczasie ustami Pani położnej pochwaliłem się wcześniejszym pacjentom naszym potrójnym szczęściem, zebrałem gratulacje i wyrazy współczucia nad nieprzespanymi nocami, a jednocześnie zapewnienie, że dziewczynki są raczej spokojniejsze niż chłopcy, przynajmniej w początkowych etapach życia, więc będzie okej. Podziękowałem, pożegnaliśmy się, Mysza w międzyczasie weszła do Pani profesor, a ja uciąłem sobie pogawędkę z Panią położną. W międzyczasie dowiedziałem się, że nie jesteśmy jedynymi przyszłotrojaczkowymi rodzicami, którzy mieli tego dnia wizytę u Pani profesor, wprawdzie wiedziałem o tym już wcześniej, bo Mysza jest w kontakcie z trojaczkową Mamą, która była na wizycie kilka godzin wcześniej. Zagadaliśmy się do tego stopnia, że nawet nie wiem kiedy Mysza wyszła z gabinetu i zaprosiła mnie do środka. 

Gang tym razem nie był mierzony, bo Pani profesor uznała, że skoro tydzień temu w szpitalu brzuchol miał bardzo dokładne USG, to nie ma sensu powielać badania tak szybko. Po sprawdzeniu akcji serca każdej z dziewczyn i stwierdzeniu, że tam wszystko jest w porządku i dokonaniu pobieżnych oględzin Pani profesor pozwoliła Myszy się ubrać i przeszła do podsumowania. Zabiegowana tydzień temu część matki mojego Gangu trzyma się dobrze, dzięki czemu łóżko nie jest już jedyną perspektywą na najbliższe tygodnie. Mysza  może wstawać z łóżka, wykonywać drobne prace domowe (z wyłączeniem sprzątania), a nawet dostała zielone światło na krótkie spacery. Dzięki temu dziś wyrwaliśmy się na mały wypad na plażę w Brzeźnie:

Gang na plaży

 Poza tym zostaliśmy też uspokojeni jeśli chodzi o torbiele - takie rzeczy faktycznie się zdarzają, ale wszystko powinno samo zniknąć i dziewczyny będą zdrowe! Co do samych Gangowych lasek, szaleją okrutnie, wygląda na to, że Mysza trzyma w sobie przyszłe mistrzynie karate. Może i sama nie jest samurajem, ale za to hoduje w sobie trzy małe samurajki! 

Jeśli chodzi o morfologię, jeśli ktoś ma trochę zbędnej rdzy na samochodzie, której chce się pozbyć, zapraszamy do nas. Mysza ma dalej ciamkać gwoździe i podgryzać zardzewiałe karoserie i tym razem to nie jest fikcja literacka, a najprawdziwsze zalecenie Pani profesor.

Kolejna wizyta już za dwa tygodnie, wtedy wielkie ważenie i mierzenie dziewczyn, a już wkrótce wspomniana wcześniej fotorelacja z brzuszkowej sesji! Zapraszam do zaglądania na bloga i fanpejcz. 

PS. Jak podoba się blog po przeniesieniu na nową platformę? ;)