niedziela, 10 lipca 2016

Rozdział II – Takich dwoje, jak ich troje nie ma ani jednego!

Przyszła pora na wpisy bieżące. No to lecimy. 2 dni temu byliśmy na wizycie kontrolnej u Pani profesor prowadzącej ciążę. W zasadzie do dnia wizyty byliśmy spokojni i zupełnie się nie stresowaliśmy, ale już w piątek rano przyszedł pewien niepokój i niepewność, czy aby wszystko będzie OK. Mysza czuła się dobrze, ale mimo wszystko była pewna obawa.
Na szczęście zupełnie bezpodstawnie. Wszystko okazało się być w najlepszym porządku! Wizyta zakończyć miała się USG prenatalnym naszej trójeczki, niestety najmniejsze było jeszcze o 2 mm za krótkie, żeby wszystko wyszło jak należy, więc dopiero za trochę ponad tydzień będziemy mogli zobaczyć wszystkie trzy Żuczki w całej okazałości. Nie zmienia to jednak faktu, że jak już byliśmy na wizycie, mieliśmy okazję podejrzeć dzieciorki, jak się rozpychają i walczą o miejsce w Myszy. Widok niesamowity, zwłaszcza że największy z całej trójki (albo największa) mierzy szalone 46 mm! Biedna Mysza, jak urosną do ostatecznych rozmiarów(oby rosły jak najdłużej!).

Małe człowieki w komplecie
Małe człowieki w komplecie
Podczas USG jeden z małych ludziów nawet pomachał do „kamery”! Mysza twierdzi, że pewnie chciał powiedzieć „Kobieto, daj mi spokój, uwierasz mnie tym!”, ale ja jednak wolę wersję, że chciał powiedzieć „Tato, tato, tu jestem, paczaj!”. Pozostała dwójka była raczej nieśmiała, jak Pani profesor na nie najeżdżała, odwracały się plecami. Chyba nie lubią być w świetle fleszy. Pewnie będą skromne – jak tatuś. Podejrzewam, że te skromne człowieki to chłopaki, a ten który machał to dziewczynka – Jaś, Staś i Zosia.

"Tato, tato, tu jestem!"
„Tato, tato, tu jestem!”
Na szczęście Mysza czuje się już dużo lepiej, coraz więcej je, pochłania litry pepsi i rośnie duża i okrąglutka (może to być mój ostatni wpis, jak przeczyta to zdanie). Ja się trochę rozchorowałem i już trzeci dzień spędzam w łóżku z gorączką, oby jak najszybciej mi przeszło, bo raz że nie lubię a dwa, że nie mogę sobie pozwolić na chorobę.