czwartek, 7 lipca 2016

Rozdział I – Czy jest na sali lekarz?

Przychodzi Mysza do lekarza, a lekarz na to „Pani szuka dalej”
Takim oto sucharem można rozpocząć pierwszy rozdział naszej opowieści o trojaczkach w drodze.
Doktor, którego Mysza wybrała pierwotnie jako lekarza prowadzącego ciążę, uznał, tuż po tym jak oznajmił nam wesołą nowinę, że nie podejmie się prowadzenia ciąży. Dlaczego? No bo raz, że to patologia (jakkolwiek by to nie brzmiało), dwa że nie ma doświadczenia i nie pracuje na specjalistycznym oddziale, a trzy że chyba trochę się boi(to już moja interpretacja jego zachowania). No dobra, nie podejmie się, trudno. Jedziemy szukać kogoś, kto się podejmie. Po wyjściu z gabinetu szybki program obowiązkowy – telefony do przyszłych dziadków z informacją o tym, że ich wnuk, a właściwie to wnuki są całe, zdrowe i wesoło hasają sobie w Myszy, a następnie w drogę.
W sumie to zatrzymajmy się na moment przy telefonach do przyszłych dziadków, bo warto. Mama Myszy nie uwierzyła, mama moja nie uwierzyła, a jak już uwierzyła to  popłakała się ze szczęścia, tato Myszy, jako jedyny (poza babcią Myszy) uznał, że z takich rzeczy jaj byśmy sobie nie robili i uwierzył od razu, zaś mój tato, największy szyderca z całej czwórki, stwierdził że on musi sobie to wszystko przemyśleć i oddzwoni za chwilę, po czym się rozłączył.
Wróćmy do naszej głównej misji, tj. poszukiwania lekarza. Do końca dnia postanowiliśmy sobie odsapnąć i pozwolić emocjom, żeby odrobinę z nas zeszły, jednak kolejnego dnia, bladym świtem ruszyliśmy w świat w poszukiwaniu ratunku. W sumie to było już wczesne przedpołudnie, a ruszyliśmy w Gdańsk, a nie w świat, ale cała reszta się zgadza. Pierwszym wyborem, co wydawało nam się naturalne, była Klinika Położnictwa UCK w Gdańsku. No właśnie, wydawało się, bo po dotarciu do poradni patologii ciąży, co wcale nie było łatwe (labirynt Minotaura w Knossos to przy tym nic), okazało się, że przychodnia patologii ciąży to faktycznie jest, ale tylko dla przyszłych matek z cukrzycą. Mysza cukrzycy nie ma (na szczęście!), więc się nie kwalifikowaliśmy.

Ja z Myszą podczas poszukiwania przychodni patologii ciąży
Ja z Myszą podczas poszukiwania poradni patologii ciąży
Jako że na UCK nasza misja zakończyła się niepowodzeniem, pojechaliśmy do kolejnego szpitala, który mógł przyjąć poród naszych trojaczków – na „Wydmę”. O ile szpital na ul. Klinicznej sprawiał wrażenie przyjaznego, podobnie jak spotkani tam pracownicy personelu medycznego i nie tylko (tylko ten labirynt…), o tyle po wejściu do szpitala na „Wydmie”, poczułem się jak w Mordorze. Ciemno, brudno, wszyscy spotkani ludzie smutni, na czele z pacjentkami, a na to wszystko szybkiej stojącej konsultacji udzielał nam sam król orków, ogrów i innego tałatajstwa. Pan „doktor” śmierdząc fajami, stwierdził że w sumie to nie mamy się czym jarać, bo ciąża trojacza nie znaczy, że którekolwiek z dzieci się urodzi. Poza tym widząc wystrzelone w kosmos wyniki TSH Myszy stwierdził, że takie rzeczy się zdarzają i w sumie to dał na do zrozumienia, że tylko marnujemy jego czas i jak chcemy, żeby poprowadził ciążę, to najlepiej przyjść do niego prywatnie, bo na NFZ przyjmuje kilkadziesiąt kilometrów od Gdańska. Mysza postanowiła stamtąd uciec, a ja postanowiłem nie zgrywać bohatera. Lekko załamani uznaliśmy, że może spróbujemy prywatnej opieki lekarskiej, za którą Mysza co miesiąc płaci jakąś tam kasę, ale tam też nie znaleźliśmy kandydata z odpowiednim doświadczeniem, więc ostatecznie postanowiliśmy, że ciążę poprowadzimy w prywatnym gabinecie. Wyzwania podjęła się Pani profesor ze szpitala przy Klinicznej, za co jesteśmy jej niezmiernie wdzięczni, tym bardziej że ma ogromne doświadczenie w takich przypadkach. Dzięki temu możemy spać spokojnie w oczekiwaniu na kolejną wizytę, która już jutro.

Szpital na Zaspie
Szpital na Zaspie
Dziś byliśmy u endokrynologa. Okazało się, że Mysza była dotąd uśpionym samurajem, którego obudziła trojacza ciąża. A tak poważnie, Mysza ma chorobę hashimoto, ale lekarz uspokoił nas, że w zasadzie to nic groźnego, poziom TSH z kosmicznych 9 już ustabilizował się na pożądanym poziomie około 0,7, także wszystko jest na dobrej drodze. A jutro USG prenatalne!
* Sprostowanie – szukaliśmy oczywiście poradni patologii ciąży, nie przychodni
** Sprostowanie II – Mysza ma podejrzenie bycia Samurajem