wtorek, 5 lipca 2016

Prolog

Ta historia zaczyna się w pięknym mieście nad najdłuższym jeziorem w Polsce – Jeziorakiem. To w Iławie 30 kwietnia 2016 roku powiedzieliśmy sobie sakramentalne „Tak” z moją żoną, którą na potrzeby tego bloga nazywał będę Myszą.
Po pięknym ślubie i fantastycznym weselu udaliśmy się w podróż poślubną w nasze ukochane Bieszczady i to tam, w cieniu Połonin postanowiliśmy powiększyć naszą świeżo założoną rodzinę.

Tak się to wszystko zaczęło
Tak się to wszystko zaczęło
Już kilka dni po powrocie do domu, okazało się, że nasz plan prawdopodobnie się powiódł. Tak mówiły nam testy ciążowe. Pozostało udać się do lekarza i potwierdzić nasze szczęście. 30 maja udaliśmy się do doktora, który podczas USG potwierdził, że widzi pęcherzyk ciążowy z zarodkiem i w jego opinii wszystko jest w najlepszym porządku, ale poprosił o kolejną wizytę 2 tygodnie później, bo było jeszcze za wcześnie, żeby ferować wyroki – serducho jeszcze nie biło. Jak powiedział tak zrobiliśmy, przed wyjściem z przychodni zarejestrowaliśmy się na kolejną wizytę.
2 tygodnie upłynęły nam pod znakiem niecierpliwego wyczekiwania w nadziei, że nasze maleństwo okaże się zdrowym silnym zarodkiem. W końcu nadszedł dzień wizyty. Mysza położyła się na kozetce, ja stanąłem obok lekarza i nastąpiła chwila wyczekiwania. W końcu po paru minutach oglądania, przesuwania, drapania się po głowie i zastanawiania, lekarz spytał czy siedzimy (Mysza leżała na kozetce z kawałkiem USG… no wiecie gdzie, ja stałem obok lekarza). Pierwsza myśl – bliźniaki! Tym bardziej, że dziadek Myszy ma brata bliźniaka. Ale nie. To co usłyszeliśmy przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Może przytoczę w tym miejscu fragment rozmowy z lekarzem:
L(ekarz): Siedzicie Państwo?
J(a): Bliźnięta?!
L: Nie. Piękne, zdrowe trojaczki!
J: Pan żartuje?!
No nie, nie żartował. Tym sposobem nasze życie stanęło na głowie. Teraz jesteśmy na etapie przygotowań do przyjścia na świat naszego potrójnego szczęścia. I o tym właśnie będzie traktował ten blog.
To już 11-ty tydzień, póki co wszystko wygląda dobrze. Mysza aktualnie jest już po etapie mdłości i na etapie bycia cały czas głodną, ale to dobry znak.
Wpisy postaram się dodawać w miarę regularnie i na bieżąco informować jak sytuacja się rozwija.

Nasze 3 dzidziory
Nasze 3 dzidziory